Niedziela Zmartwychwstania – tradycje wielkanocne z To Jest Toruń

(fot. wikipedia – drzeworyt Michała Elwiro Andriollego)

Alleluja! Chrystus zmartwychwstał! Radość poranka zmartwychwstania zawsze jest taka sama i udziela się każdemu. Zakończyło się Triduum Paschalne. Jeszcze raz przypomniano jak przebiegały męka, śmierć i zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. Te kluczowe dla ludzkości wydarzenia mają niebagatelny wpływ na lokalny folklor, który – co ciekawe – ma wiele wspólnego z tradycjami, które przetrwały do dzisiaj.

Stałym elementem obchodów Niedzieli Zmartwychwstania jest Wigilia Paschalna zaczynająca się jeszcze w Wielką Niedzielę, a kończąca już po północy. Wówczas odbywa się procesja rezurekcyjna z figurą zmartwychwstałego Chrystusa. Cały pochód odbywa się przy akompaniamencie dzwonków, które wszem i wobec informują o tym, że Jezus powstał z martwych. Podobny zwyczaj był praktykowany przed laty na Kujawach. W noc zmartwychwstania młodzi chłopcy chwytali za bębenki i biegli pod domy gospodarzy, by informować o zmartwychwstaniu Chrystusa.

Ta szczególna noc nie była świętem tylko dla najmłodszych. Tuż po zakończonej rezurekcji, wspomniani gospodarze, czym prędzej biegli do swoich wozów i ścigali się aż do swojej wsi. Jak mówi zwyczaj, który z chłopów wpadł do wioski jako pierwszy, ten również przed wszystkimi miał ukończyć obfite żniwa. Z końmi wiąże się jeszcze jeden zwyczaj praktykowany w noc zmartwychwstania, a mianowicie ich pławienie, które miało je uchronić przed wszelkim robactwem i muchami.

Cóż jednak działo się rano po wszystkich nocnych atrakcjach? Tak jak dzisiaj, zasiadano do wspólnego, wielkanocnego stołu, przy którym dzielono się poświęconymi jajkami. Ich skorupek jednak nie wyrzucano, ale mielono i rozrzucano po polach. Miało to zapewnić obfite plony. Z kolei najmłodsi czekali na zająca. Ten jednak się nie zjawiał, póki nie zostało uwite dla niego gniazdko, do którego mógłby złożyć słodycze. Ten zwyczaj gdzieniegdzie w regionie kujawsko-pomorskim nadal jest praktykowany przez najmłodszych mieszkańców.

Na osobną uwagę zasługuje Klub Kawalerów z Szymborza. To stowarzyszenie, które powstało ponad 170 lat temu, w roku 1833 w trakcie zaborów. Członkowie Klubu przeciwstawiali się germanizacji na ziemiach polskich, przez co w XIX wieku nie odnotowano, by w Szymborzu zawarto chociaż jedno polsko-niemieckie małżeństwo. Klub Kawalerów zaczął kultywować jedną z najbardziej znanych na Kujawach wielkanocną tradycję – “przywołówki”. Polegały one na tym, że o zmierzchu w Niedzielę Zmartwychwstania przy akompaniamencie muzyki wyruszał pochód, który udawał się nad staw, gdzie była już postawiona ambona. Z tego miejsca były wygłaszane mowy kierowane do panien na wydaniu. Kawalerowie w rubasznych rymowankach opisywali wady i zalety miejscowych dziewcząt, nie stroniąc przy tym od chwalenia ich wdzięków i uszczypliwości. Do panien były kierowane konkretne wierszyki. Która z nich została zawczasu “wykupiona”, ta mogła liczyć na pochlebną rymowankę. Jeśli nie, była obśmiewana. Jak można było wykupić pannę? Ano, wszystko zależało od hojności jej wybranka. Ten musiał wybrać się do Kawalerów, ale nie z pustymi rękami. Tylko od tego, czy wybranek przyniósł gorzałkę i w jakich ilościach, zależał los jego pani. Co ciekawe, Klub Kawalerów istnieje do dzisiaj.

Wielkanocnych tradycji można wymieniać co niemiara. Będziemy do nich jeszcze wracać. A już jutro kilka słów o Poniedziałku Wielkanocnym!

Dodawanie komentarza

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *