Pierwsze punkty na “Lwach”?

(fot. KL/tjt)

Przed nami czwarta kolejka zmagań w ramach PGE Ekstraligi. Get Well Toruń staje przed sporym wyzwaniem – podopieczni Jacka Frątczaka muszą w końcu zdobyć pierwsze punkty w sezonie i wygramolić się ze strefy spadkowej, w której już trzeci sezon z rzędu się znaleźli. Zadanie nie będzie jednak łatwe. W niedzielę na Motoarenę przyjeżdża forBET Włókniarz Częstochowa, który zajmuje aktualnie czwarte miejsce w tabeli i jest wymieniany jako jeden z faworytów do podium. Szykuje się nam również spotkanie z podtekstem, bowiem atutem częstochowian w Toruniu mają być niegdysiejsi liderzy “Aniołów” – Paweł Przedpełski oraz Adrian Miedziński.

To jedno z tych spotkań, na które toruńscy fani zacierają już ręce i wcale nie chodzi tu o to, że na Motoarenę przyjeżdżają częstochowskie “Lwy”. Kibiców bardziej interesuje to, że w ich szeregach stoi dwóch toruńskich wychowanków. Paweł Przedpełski i Adrian Miedziński – obaj byli liderami toruńskiego klubu. Polityka transferowa właścicieli spowodowała jednak, że jutro będziemy oglądać ich w kevlarach gości. Obaj torunianie obecny sezon uczciwie muszą uznać za przeciętny w ich wykonaniu, jednak teraz wracają na swój tor i to może być niezaprzeczalnym atutem forBET Włókniarza Częstochowa. Dodatkowo Marek Cieślak dysponuje Leonem Madsenem, który obecnie ze średnią 2.563 plasuje się na drugim miejscu w klasyfikacji najlepszych jeźdźców PGE Ekstraligi. Szóste miejsce zajmuje Fredrik Lindgren (2.313). Z kolei w drugiej dziesiątce można się doszukać Mateja Zagara, który jest bardzo ważnym i solidnym filarem drugiej linii Włókniarza. Swoją siłę częstochowianie pokazali już trzykrotnie. W pierwszej kolejce na ich torze polegli żużlowcy Stali Gorzów, a przed tygodniem Motoru Lublin. Co prawda częstochowianie stracili już punkty, ale przed dwoma tygodniami w Grudziądzu do końca toczyli wyrównaną walkę, którą ostatecznie przegrali tylko czterema “oczkami”.  I to z trzecim zespołem w tabeli.

Z kolei postawa torunian w tym sezonie przypomina to, do czego lokalni kibice zostali przyzwyczajeni w 0statnich dwóch latach. Drużyna bez charakteru, wolna i oddająca w łatwy sposób punkty. Co prawda wykrystalizowało się już dwóch liderów w osobach Jasona Doyle’a oraz Nielsa Kristiana Iversena, jednak wciąż brakuje jeszcze jednego żużlowca, który mógłby do nich nawiązać i ciągnąć drużynę. Zdaje się, że mógłby to być Chris Holder, jednak “Kangur” jest bardzo bezbarwny i zdaje się, że jeszcze nie do końca wszedł w sezon. Z kolei Norbert Kościuch i Jack Holder prezentują aktualnie poziom pierwszej ligi. Kibice w Toruniu czekają z niecierpliwością na powrót do drużyny Runego Holty, który leczył kontuzję i nie mógł pomagać zespołowi od pierwszej kolejki. Jacek Frątczak awizował Norwega z polskim paszportem już na mecz we Wrocławiu, ale wówczas deszcz przeszkodził w rozegraniu zawodów i dopiero jutro przekonamy się, jaką formę reprezentuje Holta. Jego ewentualna dobra dyspozycja jest wręcz w Toruniu pożądana, bo widmo ligowych dołów staje się coraz wyraźniejsze. Z podobną dyspozycją ciężko upatrywać punktów dla torunian przynajmniej do końca pierwszej części sezonu zasadniczego.

Niestety, kolejny sezon z rzędu zawodzą toruńscy juniorzy. Maksymilian Bogdanowicz (0.400) jest najgorszym jeźdźcem PGE Ekstraligi, a niewiele wyżej w klasyfikacji ogólnej znajduje się Igor-Kopeć Sobczyński. Znacznie lepiej pod tym względem wyglądają częstochowscy młodzieżowcy. Co prawda Jakub Miśkowiak jest jeszcze młodziutki i w dorosłym żużlu stawia pierwsze kroki, co go nie czyni faworytem juniorskich wyścigów, ale Michał Gruchalski jest solidnym ligowym średniakiem i to wśród seniorów, z którymi potrafi walczyć jak równy z równym i na nich zdobywać punkty. Tym samym uzupełnia seniorską drugą linię częstochowskich “Lwów”. A jak ważni są dobrzy juniorzy, o tym przekonali się torunianie podczas meczu z Unią Leszno, kiedy przed dwoma tygodniami Bartosz Smektała robił na Motoarenie show.

Liczby i statystyki przemawiają wyraźnie za Włókniarzem. Jednak trzeba pamiętać, że to Torunianie będą gospodarzami meczu i tor może być ich sprzymierzeńcem. Dodatkowo pamiętajmy o wracającym do ścigania Rune Holcie. To może być as w rękawie Jacka Frątczaka. Dziś “Anioły” bardzo potrzebują jakiejś pokerowej zagrywki. Początek niedzielnego spotkania o godzinie 16:30. Od 16:00 mecz będzie można oglądać za pośrednictwem nSport+.

 

Dodawanie komentarza

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *