Połowa wynagrodzenia na organizacje pozarządowe – rozmowa z Markiem Pijanowskim, kandydatem Wiosny do Parlamentu Europejskiego

(fot.facebook/Maras Pijanowski)

Marek Pijanowski to były radny Torunia i były dyrektor Dworu Artusa. Pełnił również funkcję dyrektora ds. kultury w Departamencie Kultury i Edukacji Urzędu Marszałkowskiego. Startuje do Europarlamentu jako przedstawiciel Wiosny z pozycji 4. Co zmieni się w Naszym regionie, jeśli zasili szeregi europosłów? W której komisji chciałby zasiadać? Na te pytania oraz inne odpowiedział podczas rozmowy z naszym portalem.

Emilia Gromczak: Co przekonało Pana, aby reprezentować Wiosnę w tegorocznych wyborach?

Marek Pijanowski: Przekonały mnie działania lidera Wiosny – Roberta Biedronia. To w jaki sposób on dość mądrze i rozumnie działał w Słupsku. Bo wiadomo, że albo pociągają człowieka czyny, albo też pociąga człowiek, który coś sobą reprezentuje. Z całą pewnością pierwsze spojrzenie to było to, że ten facet w Słupsku zrobił kawał dobrej roboty. Niewątpliwie przekonały mnie też wszelkie hasła, które są głoszone przez Wiosnę m.in. kwestie uprawnienia między kobietą, a mężczyzną, żeby nie było żadnych różnic czy to chodzi o zarobki czy parytety w polityce oraz oderwanie państwa od Kościoła.

Z jakimi postulatami Wiosna idzie do Europarlamentu?

Stawiamy dość mocno na kwestie związane z ekologią i czystym powietrzem. Konkretnie chodzi o kopalnie. Chodzi też o to, abyśmy jako pacjenci nie musieli czekać na lekarzy specjalistów, a jeśli już, to maksymalnie miesiąc. Miałem przypadek badania endoskopowego jelita grubego. Pół roku czeka się, jeśli załatwia się to przez NFZ, a tydzień jeśli tylko znajdzie się 1000 złotych środków własnych.

Jakie działania Pan podejmie, jeśli będzie w Brukseli?

Na pewno nie zmienię swojego profilu na profil publiczny. Jestem na profilu Maras Pijanowski i ludzie, którzy ze mną pracowali dobrze wiedzą, że ja się nie zmieniam. Można przyjść, porozmawiać i poradzić ze mną. Jeśli będę europosłem, przy moim biurze poselskim będzie działał sztab ludzi. Przede wszystkim ludzi, którzy będą pomagali pozyskiwać środki europejskie na organizacje pozarządowe m.in. dla stowarzyszeń i fundacji. Deklaruje, że połowę wynagrodzenia będę przeznaczał co miesiąc na organizacje pozarządowe. Wynagrodzenie Europosła to 8 tysięcy euro brutto. W pierwszych miesiącach przeznaczę to na fundacje „Światło”, w której jestem wolontariuszem. Fundacja ta pomaga ludziom wybudzać się ze śpiączki. Następną fundacją będzie fundacja „Kult Kultury”. Prezesem jej jest najsłynniejszy pisarz kryminalny w Toruniu – Robert Małecki. Będziemy chcieli zrobić w ramach promowania naszego regionu duży konkurs literacki z poważnymi nagrodami. W Dworze Artusa jest bardzo fajny Festiwal Książki, wiec będę chciał sprowadzać do naszego woj. kujawsko pomorskiego znaczących pisarzy i wspierać również tutaj Festiwal.

W której komisji europejskiej chciałby Pan zasiadać w Europarlamencie?

Właśnie w Komisja Kultury i Edukacji. To jest komisja stała. Na ostatnim posiedzeniu był omawiany program „Kreatywna Europa”. To są środki finansowe na lata 2021 -2027. Zwiększono tam budżet prawie o 2 mld euro. Tak jak mówiłem wcześniej, przy biurze poselskim będzie działał sztab, który będzie pomagał zdobywać te środki. Nie na zasadzie, że jest po prostu taki program. Z osobami i organizacjami pozarządowymi,  które będą chciały pozyskać takie środki, będziemy pisać takie projekty wspólnie.

Miał Pan powiązania z PiS-em i PO, a teraz Wiosna. Skąd taka zmiana? Ile jeszcze wytrzyma Pana kręgosłup?

Z PiS-em nie miałem powiązań żadnych. Byłem radnym Platformy Obywatelskiej. Z PiS-em nie miałem powiązań, bo razem z radnym Bartoszem Jóźwiakiem i Jarosławem Najbergiem, jako jedyni nie daliśmy kluczy śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu do bram Torunia. Uważałem, że Lech Kaczyński w danym czasie nie zrobił nic znaczącego dla naszego miasta. Natomiast była to tylko chęć przypodobania prezydenta Michała Zaleskiego prezydentowi kraju.

Nie uważa Pan, że postulaty Wiosny związane z wycofaniem religii ze szkół, gdzie ponad 90% społeczeństwa to chrześcijanie, są zbyt radykalne? Jak Wiosna chce pozyskać obywateli?

Ja myślę, że deklaracje 90% chyba nie przekładają się na ilość wiernych w kościołach. Jednocześnie jest to bardzo zdrowy układ oddzielenia Kościoła od państwa, wprowadzenie podatków dla księży i wycofanie religii ze szkół. Żyjemy w państwie, w którym część społeczeństwa  pracuje i odprowadza podatki, a część jest kastą uprzywilejowaną.

Na jednym z portali toruńskich powiedział Pan ostatnio, że  jedno z haseł wyborczych Pana kampanii brzmi „Szkoło doceniaj, a nie oceniaj”. Jaki program należy wprowadzić, aby wszystkim w końcu dogodzić w oświacie?  

Bardzo jest mi bliski program, który jest w krajach skandynawskich. Głównie w Finlandii, ale nie tylko. Tam przez pierwsze 3-4 lata szkoły nie ma żadnych ocen. Pierwsze egzaminy zaczynają się około 16 roku życia. Nie zadaje się zadań dzieciom do domu. Dzieci i młodzież mają czas, żeby się rozwijać, żeby się bawić, żeby kochać. Bo to są okresy młodzieńcze, kiedy są pierwsze miłości. Nie o to chodzi, że tu są źli nauczyciele, tylko program. Współpracowałem z nauczycielami, gdy byłem dyrektorem Dworu Artusa. Mówili mi, że nie mogą przyjść na różne wydarzenia, bo muszą być na miejscu w szkole, wypełniać rubryki i inne różnego typu sprawy. Nawet nie mogli dzieciaków zabrać, żeby uczestniczyć w wielu fajnych wydarzeniach. W Polsce jest system oceniania, a nie doceniania. Ważniejsze jest to, jak nauczyciel potem opisze i przedstawi poszczególne klasy czy uczniów w całej dokumentacji.

Nawiązując do tego, co pan powiedział. Myśli Pan, że wycofanie religii ze szkół i system nie oceniania uczniów w latach wczesnoszkolnych nie przyczyni się do pewnego rodzaju braku  dyscypliny u rozwijającego się człowieka?

Szkoła z jednej strony pobudza karność, dyscyplinę, ale zabija kreatywność. Na studiach socjologii przerabialiśmy instytucję szkoły. I podstawowym zadaniem instytucji szkoły dokładnie jest niszczenie indywidualności dzieci i trzymanie wszystkich karnie w pewnym rygorze. Co jest dobre dla systemu państwa, ale jest fatalne dla dzieci, bo zabija kreatywność.

Myśli Pan, że polskie społeczeństwo jest w stanie w pełni zaakceptować związki homoseksualne?

Ja jestem szczęśliwym małżonkiem od 26 lat, mamy córeczkę. I mi nie przeszkadza zupełnie związek partnerski dwóch kobiet czy dwóch mężczyzn, ponieważ te wartości, o które dba Wiosna, to jest to żebyśmy o sobie nawzajem nie myśleli źle. Miłość i przyjaźń to są fajne rzeczy i  cudowne stany. Jakiekolwiek by nie były. Jeśli 2 osoby się rozumieją, w tym momencie my jako społeczeństwo nie powinniśmy patrzeć na to negatywnie. Wiem, marzy mi się takie idealistyczne państwo, w którym byłoby troszkę, jak mówi Jurek Owsiak – róbta, co chceta, ale oczywiście w ramach przyzwoitości wewnętrznej, sumienia i w ramach pewnej odpowiedzialności, a nie narzuconych systemów ortodoksyjnych z góry.

 

Dodawanie komentarza

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *