Święto demokracji po toruńsku (KOMENTARZ)

(fot. KL/tjt)

3 maja działo się w Toruniu wiele. Nawet za wiele. W mieście trwały obchody Święta Konstytucji 3-go Maja oraz uroczystości poświęcone pamięci toruńskiego 1 i 3 maja 1982 roku. Z kolei kilka kilometrów od Starówki grupa dewiantów urządzała sobie hucpę pod Radiem Maryja. Ot, demokracja. Spuśćmy już zasłonę milczenia na to, jak do tego doszło, że “Chryja pod Radiem Maryja jednak się odbyła”. Zaakceptujmy to, że ona w ogóle się odbyła, bo odbyć się miała prawo od samego początku całej afery. Spuśćmy zasłonę milczenia na Księżną Kujaw i Pomorza, Annę Sobecką. Warto jednak przyjrzeć się temu, co się działo na tym nieszczęsnym manifeście. Póki pamiętam – podziwiam wieloaspektowość w działaniu Toruńskiego Strajku Kobiet. O ile dobrze pamiętam, to również szanowne panie odpowiadały za część demonstracji pod Kopernikiem w trakcie zapomnianego już strajku nauczycieli. Pogratulować elastycznego kręgosłupa i uporu w dążeniu do niczego.

Do sedna. “Chryja pod Radiem Maryja” cieszy się coraz większym powodzeniem, na szczęście tylko wśród grupki oszołomów. To jednak właśnie te oszołomy zapewniały, że nie mają zamiaru w trakcie “Chryi” obrażać niczyich uczuć ani kpić z poglądów politycznych. Jak się nietrudno domyślić, to mydlenie oczu niekoniecznie społeczeństwu, które raczej w większości dalekie jest od zajmowania się rozhisteryzowanymi babskami, ale sobie – w jakimś akcie samousprawiedliwienia dla tego, co się będzie działo. A się działo. Oj działo. Matki Boże w kształcie wagin, obraźliwe hasła, twarze o. Rydzyka, slogany z jakimiś pomówieniami – to tylko niektóre z rzeczy, które można było tam zobaczyć. Wszechobecna chęć poniżenia ludzi wierzących i zamanifestowania swojej nowoczesności zamieniły się w szopkę, nad którą można tylko westchnąć z politowaniem i się dziwić, że to to polskie jest. A podobno wszystko, co polskie to dobre. Ot, 3 maja – święto demokracji. W Toruniu biało-czerwone i kolorowe. Jak to mówił Winston Churchill: demokracja jest najgorszą formą rządów, ale najlepszą jaką do tej pory wymyślono. Jak to mawia o. Rydzyk – niech mówią, co chcą, byleby nazwiska nie przekręcali. Alleluja i do przodu!

I jak to śpiewał mój ulubiony Kaczmarski: “Ja wam nie bronię radości, bo losu nie zmienią wam wróżby, ale pomyślcie o własnej słabości, zamiast o tryumfie nad ludźmi”. Żadnych trafniejszych porzekadeł już dziś nie przytoczę. A za donos do pana Prokuratora Zbigniewa trzymam kciuki (choć za samego pana Prokuratora rzadko kiedy). Należy się babom.

Dodawanie komentarza

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *